środa, 7 września 2016
Tartak Limanowa
Jako, iż mój tata jest kierowcą ciężarówki dużo podróżuje po Polsce. Pewnego razu bardzo chciałam dowiedzieć się jak 'od podszewki' wygląda jego praca i pojechać na jeden kurs z nim. Oczywiście tata zgodził się mnie zabrać i już rano wyjechaliśmy z domu na bazę, skąd mieliśmy ruszyć tirem w miejsce docelowe. Na bazie okazało się, że tata będzie przewoził tego dnia drewno a nasz główny cel to tartak Limanowa. Po niecałych dwóch godzinach spędzonych przy załadunku ruszyliśmy w stronę Limanowej - miasta w Południowej Polsce. Limanowa leży w województwie Małopolskim. Tata powiedział mi również, że stamtąd pochodzi Jakub i Maciej Kot - polscy skoczkowie narciarscy. Bardzo się ucieszyłam, że tam własnie jedziemy, gdyż jestem wielką miłośniczką gór i bardzo lubię je podziwiać. Po wjechaniu do miasta udaliśmy się do tartaku. Zapach, który tam się roznosił był przepiękny. Pachniało świeżo ściętym drewnem. W czasie rozładunku Panowie, którym tata miał pomagać widząc, że tym razem tata nie jest sam powiedzieli, by dziś skorzystał z okazji i zabrał mnie na miasto, gdyż jest warte zwiedzenia. Tak taż zrobiliśmy. Pierwsze przeszliśmy się na obiad na limanowski rynek. Tata opowiadał mi troszkę o tym mieście i bardzo zdziwiłam się, iż samo miasto stanowi niecałe 2% powierzchni Limanowej. Zdecydowana większość bo aż 60% to użytki rolne, a 16% to lasy. Niestety nie mieliśmy na tyle czasu by wspiąć się na jakąś górę ale za to zwiedziliśmy kilka zabytków takich jak park miejski, dwór Marsów, kapliczka k. dworu Marsów, dwór w Łososinie Górnej. Niestety na więcej zabrakło nam czasu, gdyż musieliśmy wracać by jechać ciężarówką z powrotem na bazę. Po tej 'wycieczce' wiem jedno - z pewnością tutaj wrócę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)